Ilu potrzeba Polaków, aby wymienić żarówkę? Hmm... nie znam się na głupich, amerykańskich żartach o Polakach, ale poniższa historia, nawet brzmiąca jak żart, dowcipem nie jest.
Ilu potrzeba urzędników, aby zarejestrować urodzenie dziecka w Urzędzie Stanu Cywilnego? Minimum pięciu. I to, niestety, jest brutalna prawda. Przedstawię poniżej dwie autentyczne sytuacje. Wydarzyły się one w określonych miejscach, w dwóch państwach, w odstępie trzech miesięcy.
Strabane, Północna Irlandia. Lokalny oddział brytyjskiego (północno-irlandzkiego) USC. Ilość urzędników: jeden! Czas trwania: kilkanaście minut.
Przyjechaliśmy do USC. W recepcji skierowano nas do jednego z pokoi. Przed pokojem, krótka kolejka. Kilkanaście minut czekania. Wchodzimy. Jedna pani urzędnik, komputer, drukarka, czyste biurko. Witamy się. Wyjaśniamy po co przyszliśmy. Dostajemy formularz do wypełnienia i podpisania. Zaczynamy całą procedurę. Po chwili oddajemy formularz. Pani urzędnik prosi nas o paszporty. Niestety, nie mamy ich przy sobie. Na szczęście(!), polski dowód osobisty w zupełności wystarczy. Pani sprawdza dane. Zadaję dodatkowe pytania. W szczególności o pisownie imion i nazwisk. Okazuję się, że brytyjski system jest w pełni przygotowany do obsługi liter spoza angielskiego alfabetu. Nanosimy poprawki. Pani jest bardzo dobrze przeszkolona. Wie jak wprowadzić do komputera "polskie" litery (tak na marginesie jestem ciekaw ilu urzędników w Polsce potrafi poradzić sobie z wprowadzeniem liter spoza polskiego alfabetu?). Żeby było ciekawiej, w systemie komputerowym, ma już część danych dziecka. Wszystko się zgadza. Miejsce urodzenia. Czas. Matka. Płeć. Nie ma mowy o błędzie. Po wprowadzeniu danych do komputera, dostajemy na miejscu dwa odpisy aktu urodzenia. Skrócony i pełny. Opłata za wydanie dokumentów, po raz pierwszy, wynosi 5,5 funta (normalnie 11 funtów), co przy rekordowym kursie funta sprzed kilku lat (załóżmy 1 funt = 7 złotych) daję nam 38.5 złotych, a przy obecnym (3,99 za funta, skup funtów w kantorze w Lublinie w dniu 16/07) prawie połowę mniej. Wróćmy do Polski.
Lublin, Polska. USC. Ilość urzędników: bezpośrednio pięciu (pośrednio znacznie więcej). Czas trwania: jeden... tydzień! Podkreślam obie opisane sytuację miały miejsce na prawdę! To nie jest fikcja!
Wchodzimy do urzędu. Na recepcji zostaliśmy skierowani do pierwszego (tak będzie ich więcej!) pokoju. Dwie panie. Kolejki brak. Panie urzędniczki, zapewne, zajęte układaniem pasjansa. Niestety, dla dzieci urodzonych poza granicami kraju jest osobny wydział (i osobne etaty, oczywiście). Idziemy. Piętro wyżej. Pokój numer dwa. Dwie urzędniczki w środku. Dwa komputery i mnóstwo porozrzucanych w nieładzie dokumentów i papierów. Wyjaśniamy sprawę. Tak to tutaj. Trafiliśmy. Dostajemy formularz do wypełnienia. Musimy pokazać dowody osobiste. Akt urodzenia z Zjednoczonego Królestwa wraz z tłumaczeniem. Całe szczęście nie są wymagane nasze odpisy aktów urodzenia. Tzn. prawie. Z oczywistego powodu (jesteśmy w USC!) pani urzędnik dzwoni do innego urzędnika USC (chyba w archiwum) i dowiaduję się wszystkich niezbędnych informacji. Efekt: nie musimy okazywać naszych aktów urodzenia. Jedna z pań sprawdza formularz i podsuwa nam dodatkowe dokumenty do podpisania. Druga, w między czasie, przyjmuję opłatę za sporządzenie aktu urodzenia w łącznej wysokości 89 złotych (proszę porównać z opłatą w UK)! Gdy inny interesant wchodzi do pokoju, zostaje grzecznie poproszony o poczekanie za drzwiami. Jak widać jedną sprawę, obsługują dwie panie na raz. Na koniec, pani numer jeden dzwoni do kierownika USC z pytaniem czy przyjdzie do nas czy też my będziemy musieli pójść do niego z wizytą. Pan kierownik zaprasza do siebie. Udajemy się więc do kolejnego pokoju. Pani sekretarka (kolejny, zbędny etat) prosi, aby chwilę poczekać. Nie minęła minuta. Możemy wejść. Piękny gabinet. Pan kierownik we własnej skórze. Doniosła atmosfera bo też sprawa nie byle jaka. Siadamy. Dajemy dokument, który dostaliśmy w poprzednim pokoju. Pan kierownik odczytuję nam jego treść. Z trudem powstrzymujemy się od śmiechu. Co za cyrk! Składamy oficjalne podpisy i możemy wracać do... pań urzędniczek. Oddajemy uroczyście podpisany dokument. W zamian dostajemy karteczkę z datą odbioru aktu urodzenia. Czas oczekiwania na gotowy dokument wynosi jeden tydzień... Mija siedem dni. Czas na odbiór. Udajemy się od razu do pokoju w którym wszystko załatwialiśmy. Tutaj zostajemy skierowani do pokoju numer jeden (tego gdzie na samym początku, tydzień wcześniej, odesłano nas do pokoju numer dwa!). Paranoja. Wchodzimy. Dziś panie działają w sposób wielozadaniowy. Tzn. dwie panie obsługują dwóch (cóż za przodowniczki pracy!) interesantów. Podaję dokument, jaki otrzymaliśmy tydzień temu i proszę o wydanie odpisów. Pani urzędnik (przy nas!) drukuje je! To po co czekaliśmy tydzień czasu? Za co tyle zapłaciłem? Urlop się kończy. Praktycznie nic nie jest załatwione. Na PESEL czeka się trzy tygodnie, a bez polskiego aktu urodzenia nawet nie ma po co iść do urzędu! Czas wracać... do Zjednoczonego Królestwa. Oto Polska właśnie. Przyjazne państwo? Program powrotu młodych ludzi z emigracji? Wszystkie te historie proszę włożyć między bajki!





~teddypolska87
mi nie staje a widok literek 'u' i 'k' także
może Pan przestać wciskać kit. Po Pańskich
teks...
~ha ha hi
koleś masz kompleks Polaka! ha ha ha weś złóż
wniosek o zrzeczenie się obywatelstwa i zosta...
~Aneta
W Krakowie odpisy są za półtora do dwóch
miesięcy i cały koszt to ok 200 zł....A nie
wspom...
~klara
ojoj... przesadziła Pani z kwotą... 50 zł
kosztuje decyzja o wpisie zagranicznego aktu + 39
de...
~poznańczyk
Po urodzeniu mojego dziecka pojechałem do
właściwego urzędu gminy w Czerwonaku, pani
urzędni...
~abhrahmhaphutra
małe gminy nie mają pieniędzy na zbędne etaty
~Bundy
A nasi rządzący zawsze mają coś ważniejszego
do zrobienia niż poprawienie durnych przepisó...
~Greg
Porównuje się tutaj dwa inne przypadki, no i nie
ma się co dziwić że są załatwiane w inny ...
~nef
a ja usiluje od 6 miesiecy zmienic blednie
wprowadzone dane przez Revenue w Irlandii i jakos
pomi...
~Ninka
Jaki sens ma porównanie Strabane, które ma 16
000 mieszkańców i Lublina, który ma 353 483
mi...
~Marta
jak wy sobie to wyobrazacie? - ze przychodzicie z
ulicy, bardzo wazni pracownicy zmywakow w Angli...
~lol
Prozba o wiecej komentarzy. Blagam! To mi
poprawilo humor :)
~Majka
Skladajac ostatnie w Polsce zeznanie podatkowe
pani w US nie wiedziala jak na komputerze znalezc
...
~martura
To jeszcze nie koniec bo zalatwianie PESEL jest
jeszcze lepsze.Mieszkam w Anglii 4 lata.chce
wyr...
~SLAW
MAM DWÓCH SYNÓW ,RÓŻNICA WIEKU 4 LATA.KAŻDEGO
REJESTROWAŁEM PO OKOŁO TYGODNIU OD CHWILI UR...
~Michał A.
pewien błąd. Porównujecie rejestrację dziecka
urodzonego w kraju (U.K.) z rejestracją dziec...
~zse
wyślij to posłowi Palikotowi, może wreszcie
przestanie dopytywać się o zdrowie prezydenta.
~zse
P.S nr 2 W ramach wolnego czasu będąc osobą
prywatną oczywiście
~cdn
Polska w pigułce a co dopiero musi być na
prowincji Polski
~Nie lubiący Polski
Tytuł oryginalny: "No Country For Cool Man". Film
zwany życiem w Polsce.
~martha
Obsluga w polskich urzedach? DNO - zwlaszcza male
gminy gdzie pracuje "lokalna smietanka"
Za kaz...
~pomidor
Ja mialem jeszcze gorzą przeprawę we Wrocławiu.
Zgłosiłem dziecko i pani w Urzędzie próbow...
~ja
Ja zupełnie inaczejzałatwiłam w Radomiu bez
problemów. Czy Wy też ałatwialibyście bez
żad...
~lboor
Czytając komentarze stwierdzam, że w Więcborku,
powiat sępoleński to jest luksus, akty urodz...
dodaj komentarzwszystkie wątki