Pamiętam ten dzień, gdy przyjechalismy po raz pierwszy do Norwegii. Było to bardzo dawno temu, gdy Polska nie była jeszcze w Unii Europejskiej. Dostaliśmy dwuletni kontrakt, zapakowaliśmy co się dało do naszego fiata uno i wyjechaliśmy w nieznane.
Polak zawsze lepszy
Nie mieliśmy zbyt wielu znajomych Polaków. Jedynie tych, którzy przyjechali z nami na kontrakty. To w jakiś sposób scalało naszą rodzinę. Zmuszało do wspierania się nawzajem i pomocy. Nie powiem, początki były trudne, choć mieliśmy pracę, mieszkanie i znaliśmy podstawy języka. Problemem było zaakceptowanie norweskiej rzeczywistości. My - z wykształceniem i doświadczeniem zawodowym - nie mogliśmy patrzeć na metody pracy naszych norweskich kolegów. Ile też czasu poświęciliśmy na komentowanie ich braku profesjonalizmu i wiedzy.
My w Polsce uczymy się o wiele więcej, my w Polsce robimy to zupełnie inaczej i lepiej, my w Polsce, my w Polsce... Tak, nasze mniemanie o wyższości nad Norwegami było bez skazy. Nie ukrywam, że było to też głównym argumentem przemawiającym za powrotem do kraju.
Bezstresowe wychowanie po norwesku
W przedszkolu przeżyliśmy szok. Dzieci - bez względu na pogodę - wychodziły codziennie na dwór. Słońce, deszcz, śnieg - dzieci na dworze. Poza tym, żeby jeszcze pani przypilnowała, ale gdzie tam - dzieciaki taplające się w błocie, wysmarowane od stóp do głów.
W domu ciągle pranie -przecież nasz synek musi być codziennie czysty, bo co ludzie powiedzą. Jednak dziecko nie chorowało. Jakie było nasze zdumienie, kiedy minęła jesień, nadeszła zima, a on zdrowy. Pamiętam, jak w polskim przedszkolu dzieci wychodziły na dwór tylko, gdy była piękna pogoda i mogły bawić się tylko w taki sposób, by się nie pobrudzić. I co z tego, kiedy co chwilę któreś z nas musiało siedzieć w domu z powodu choroby dziecka. Odkryliśmy, że nasz synek, który był skrytym i cichym dzieckiem, ożywił się i stał się bardziej aktywny, otwarty. To był pozytywny sygnał. Sygnał, który skłonił nas do refleksji. Czy aby na pewno my w Polsce jesteśmy tak wyjątkowi i nieomylni.
Zapuścić korzenie
Skończył się kontrakt i wielu z naszych znajomych wróciło do kraju. My zostaliśmy i podjęliśmy decyzję o zapuszczeniu korzeni. Coraz bardziej się nam tutaj podobało. Otwieraliśmy dopiero oczy i zaczynaliśmy widzieć te wszystkie możliwości, które są w naszym zasięgu. Choćby kredyt na mieszkanie. Czy wyobrażacie sobie, że jakiś obcokrajowiec mieszkąjący w Polsce 2 lata, nie posiadający polskiego obywatelstwa, dostał po dostarczeniu dosłownie dwóch dokumentów z zakładu pracy, kredyt na samochód i mieszkanie?! Tak było w naszym przypadku.
Zarobki mieliśmy jeszcze na niskim poziomie, lecz - co godne podkreślenia - umowy na stałe. Jednak takie zarobki wystarczyły, by w ciągu dwóch tygodni dostać zgodę banku na zakup mieszkania do x sumy. W ten sposób osiedliliśmy się tutaj, nie myśląc o powrocie.
Oni tam, a my tu
Ale czy jesteśmy szcześliwi? Tak prawdziwie szczęśliwi? Coraz częściej dotyka nas myśl, że jesteśmy samotni. Dzieciom brakuje dziadków, nam brakuje sióstr, braci i rodziców. A gdzie podziali się przyjaciele, znajomi? Oni także gdzieś się rozpłynęli. Choć możliwości spotkania się, rozmowy w obecnym czasie są bardzo duże, to jednak ciągle jest problem: oni tam, a my tu. I myślę, że problem ten dotyka wszystkich emigrantów.
Samotność i tęsknota nie wybiera i dopada wszystkich. Nie jest ważne, czy masz dobrą pracę i z dziwnych - tylko sobie znanych - przesłanek wypisujesz podania o pracę w Polsce, nie planując zmienić jej. Nie jest też ważne, czy wreszcie się odnalazłeś i pokochałeś ten inny kraj. Ważne jest to, że i tak osamotnienie dopadnie cię wcześniej, czy póżniej. Sądzę, że właśnie to jest częstym powodem podjęcia decyzji o powrocie, choć Polaków czeka bolesne zderzenie z brutalną rzeczywistoscią.
"Stwarzamy pozory szczęśliwej rodziny"
Nie boję się pytań moich dzieci. Wiem, że poradzę sobie z każdym. Jestem pewien, że nie zadadzą mi pytania typu „kiedy coś zjemy?”, albo „ czemu nie możesz mi kupić tego lizaka?”. Zatroszczyliśmy się o to, by nasza rodzina była bezpieczna finansowo, miała pewien poziom materialny i dobre prognozy na przyszłość, ale niestety zatracilismy tę część duszy, której nieodzowną cząstką jest rodzina.
Są jednak pytania moich dzieci, na które trudno mi odpowiadać. Co jakiś czas, szczególnie przed świętami, pytają nas ”czy ktoś przyjedzie do nas?”, „gdzie będzie babcia i dziadek na wigilię?”. Ciężko się robi na sercu i im dłużej to trwa, tym bardziej utwierdzam się, że żyjemy otoczeni niczym. Musimy stwarzać pozory szczęsliwej rodziny, choć każdy dobrze wie, że bez marudzącej teściowej, zrzędliwej babci, to nigdy nie będzie to samo.
Emigrant - niewolnik wyborów i decyzji
Jesteśmy już tutaj wiele lat i brak bliskich wykreślił z naszego życia wiele naturalnych objawów życia społecznego. Choćby wyjścia do kina, czy do kawiarni. Sami, bez dzieci. W Polsce było to naturalne, że nasi rodzice zajmowali się swoimi wnukami na dwie, trzy godziny byśmy my mogli gdzieś wyskoczyć i się zabawić. Tutaj w przeciągu tych wielu lat byliśmy w kinie bez dzieci tylko jeden raz. Taki stan rzeczy odbija się oczywiście negatywnie na relacjach małżenskich. Staliśmy się w pewnym sensie niewolnikami naszych wyborów i decyzji.
Wszystko ma swoją cenę. Szczęście, dobrobyt materialny, stabilność finansowa stały się jakby pułapką duchową, z której trudno znaleźć wyjście. Oczywiście, można wrócic do kraju. Nie jest to jednak takie proste. Przyzna to każdy, kto choć trochę zapuścił korzenie na emigracji i ściągnął swoją najbliższą rodzinę. Dzieci mają swoich znajomych, szkołę i kółka zainteresowań. My natomiast wreszcie po tylu latach stabilną pracę i - co by nie mówić - satysfakcję z niej.
Pokolenie skazanych na samotność
Jesteśmy pokoleniem emigrantów. Patrząc na tych, którym sie „udało”, można mówić , że jesteśmy pokoleniem szczęśliwców, pokoleniem Europejczyków. I to się zgadza. Jednak niewielu zdaje sobie sprawę, jaką cenę musieliśmy za to zapłacić i płacić będziemy jeszcze długo.
Nie tęsknię za Polską jako krajem, obszarem na ziemi. Tęsknię za tymi nudnymi niedzielnymi obiadami u teściowej i za grillami w ogródku moich rodziców. Tęsknię za bratem i spotkaniami z nim w knajpie przy piwku. Tęsknię za meczami oglądanymi w pubie z kolegami, za kinem, tramwajem, polskimi przekleństwami i maluchami na polskich drogach. Tego mi brakuje i to jest to, co utraciłem będąc tu bezpowrotnie.






~Kasia
Trafiliście z tematem :) mieszkam w Norwegi od
4miesiecy. Mimo dobrych zarobków ,
łatwiejszego...
~łodzianin
wiatrakami ,jeszcze trochę dam radę ....życie
ucieka szybcitko...
~Olaboga
Choćby wyjścia do kina, czy do kawiarni. Sami,
bez dzieci. W Polsce było to naturalne, że
nas...
~emigrant
tesknic i nie isc do kina ale za to te korony w
skarpete wlozyc ....
~kamila
dopadło. Również mieszkam w Norwegii. Zgadzam
się ze wszystkim co autor napisał...Plus od s...
~anna
czuje chociaz jestem w innym kraju
~Joanna
nieźle płatną pracę, grono znajomych, męża
Polaka i ogólnie nie jest źle.
W Polsce pozo...
~ilemozna
a moze by tak wreszcie przestac trzymac sie
kurczowo tego 'polak', 'polski' itd i wreszcie
wziasc...
~lady
Tez mieszkam w Norwegii, krotko , bo 3 lata.To co
napisales, jest prawda.CIezko, jest sie przesta...
~szok
przy rodzicach na wsi.Dla nich samodzielnosc i
doroslos to szok.
~I'M PROUD I'M PO...
Nieprawda, pochodze z duzego miasta, bylam bardzo
szybko samodzielna i caly czas tesknie za Polsk...
~Alf
Panie "RysieK" kto panu kazal pisac takie
artykuly, czyzby Ministerstwo Propagandy?
Granie na u...
~Agata z Florencji
Dosyć takich głupawych artykułów. Mieszkam za
granicą 6 lat i nigdy nie czułam się tu samo...
~anna
nooooo ...wlasnie dzisiaj mnie dopadla TA
samotnosc.....brak przyjaciol , znajomych, rodziny
( ni...
~xx
miasta i duzo ludzi twierdzi ze powinnam byc
szczesliwa,bo "wyrwałam"jak to mowia sie z
tamtad....
~emigrant
Odkąd pamiętam to o emigracji mówiło się już
od dziecka.Wszyscy wyjeżdżali aby zarobić n...
~maciek
To nie my powinniśmy się wstydzić, to TY się
wstydź tego do czego siebie doprowadziłeś.
...
~Maria J.
Rysiu wspaniały artykuł,
~alto
nie żałuję prowadzę firmę dobrze zarabiam i
staram się dostrzec pozytywy w życiu w kraju
n...
~Szkotka
tak sobie myśle , jestesmy w UE, wiele osób tak
jak i ja wyjechalo w poszukiwaniu przygody, roz...
~Ania
100 % prawdy. sama byłam na emigracji pare lat i
co mnie skłoniło do powrotu ? tęsknota zarod...
~Alex.
Aniu, zycze ci azebys miala prace jak bedziesz
miala swoja rodzine i miala im co do jedzenia
dac....
~antyksiężnik
miną imbecyla, którą przyodziewa każdy lekarz,
kiedy chcemy skorzystać z NFZ, tęsknimy za b...
~Adam
mnie brakuje piwka z kumplami zwlaszcza na lawce w
parku (adrenalina ze policjant podejdzie) ;D a...
~Dr.Smiley
Raz w roku jestem w Polsce a moje tesknoty do
powrotu skutecznie "zabijane" sa przez
urzednikow...
~Alex.
To samo u mnie. Mieszkam w Stanach 20 lat z
wyksztalcenia jestem informatykiem. Codziennie
tesk...
dodaj komentarzwszystkie wątki