ANGLIA.INTERIA.PL zobacz również: ANGLIA.INTERIA.PL USA.INTERIA.PL INTERIA.PL - Portal internetowy

środa, 23 maja 2012

Nawigacja

Samotność na emigracji dopadnie każdego

samotnosc-na-emigracji-dopadnie-kazdego

Każda decyzja o wyjeździe uderza w dzieci. Fot.
Bauer

Jesteś tu, na emigracji, ściągasz rodzinę, a jednak czegoś cięgle brakuje, coś jest nie tak. Nieważne, ile zarabiasz, gdzie pracujesz i gdzie mieszkasz. Osamotnienie i tęsknota i tak cię dopadną! Uważaj i nie lekceważ jej, bo może to miec opłakane konsekwencje.

Pamiętam ten dzień, gdy przyjechalismy po raz pierwszy do Norwegii. Było to bardzo dawno temu, gdy Polska nie była jeszcze w Unii Europejskiej. Dostaliśmy dwuletni kontrakt, zapakowaliśmy co się dało do naszego fiata uno i wyjechaliśmy w nieznane.

Polak zawsze lepszy

Nie mieliśmy zbyt wielu znajomych Polaków. Jedynie tych, którzy przyjechali z nami na kontrakty. To w jakiś sposób scalało naszą rodzinę. Zmuszało do wspierania się nawzajem i pomocy. Nie powiem, początki były trudne, choć mieliśmy pracę, mieszkanie i znaliśmy podstawy języka. Problemem było zaakceptowanie norweskiej rzeczywistości. My - z wykształceniem i doświadczeniem zawodowym - nie mogliśmy patrzeć na metody pracy naszych norweskich kolegów. Ile też czasu poświęciliśmy na komentowanie ich braku profesjonalizmu i wiedzy.

My w Polsce uczymy się o wiele więcej, my w Polsce robimy to zupełnie inaczej i lepiej, my w Polsce, my w Polsce... Tak, nasze mniemanie o wyższości nad Norwegami było bez skazy. Nie ukrywam, że było to też głównym argumentem przemawiającym za powrotem do kraju.

Bezstresowe wychowanie po norwesku

W przedszkolu przeżyliśmy szok. Dzieci - bez względu na pogodę - wychodziły codziennie na dwór. Słońce, deszcz, śnieg - dzieci na dworze. Poza tym, żeby jeszcze pani przypilnowała, ale gdzie tam - dzieciaki taplające się w błocie, wysmarowane od stóp do głów.

W domu ciągle pranie -przecież nasz synek musi być codziennie czysty, bo co ludzie powiedzą. Jednak dziecko nie chorowało. Jakie było nasze zdumienie, kiedy minęła jesień, nadeszła zima, a on zdrowy. Pamiętam, jak w polskim przedszkolu dzieci wychodziły na dwór tylko, gdy była piękna pogoda i mogły bawić się tylko w taki sposób, by się nie pobrudzić. I co z tego, kiedy co chwilę któreś z nas musiało siedzieć w domu z powodu choroby dziecka. Odkryliśmy, że nasz synek, który był skrytym i cichym dzieckiem, ożywił się i stał się bardziej aktywny, otwarty. To był pozytywny sygnał. Sygnał, który skłonił nas do refleksji. Czy aby na pewno my w Polsce jesteśmy tak wyjątkowi i nieomylni.

Zapuścić korzenie

Skończył się kontrakt i wielu z naszych znajomych wróciło do kraju. My zostaliśmy i podjęliśmy decyzję o zapuszczeniu korzeni. Coraz bardziej się nam tutaj podobało. Otwieraliśmy dopiero oczy i zaczynaliśmy widzieć te wszystkie możliwości, które są w  naszym zasięgu. Choćby kredyt na mieszkanie. Czy wyobrażacie sobie, że jakiś obcokrajowiec mieszkąjący w Polsce 2 lata, nie posiadający polskiego obywatelstwa, dostał po dostarczeniu dosłownie dwóch dokumentów z zakładu pracy, kredyt na samochód i mieszkanie?! Tak było w naszym przypadku.

Zarobki mieliśmy jeszcze na niskim poziomie, lecz - co godne podkreślenia - umowy na stałe. Jednak takie zarobki wystarczyły, by w ciągu dwóch tygodni dostać zgodę banku na zakup mieszkania do x sumy. W ten sposób osiedliliśmy się tutaj, nie myśląc o powrocie.

Oni tam, a my tu

Ale czy jesteśmy szcześliwi? Tak prawdziwie szczęśliwi? Coraz częściej dotyka nas myśl, że jesteśmy samotni. Dzieciom brakuje dziadków, nam brakuje sióstr, braci i rodziców. A gdzie podziali się przyjaciele, znajomi? Oni także gdzieś się rozpłynęli. Choć możliwości spotkania się, rozmowy w obecnym czasie są bardzo duże, to jednak ciągle jest problem: oni tam, a my tu. I myślę, że problem ten dotyka wszystkich emigrantów.

Samotność i tęsknota nie wybiera i dopada wszystkich. Nie jest ważne, czy masz dobrą pracę i z dziwnych - tylko sobie znanych - przesłanek wypisujesz podania o pracę w Polsce, nie planując zmienić jej. Nie jest też ważne, czy wreszcie się odnalazłeś i pokochałeś ten inny kraj. Ważne jest to, że i tak osamotnienie dopadnie cię wcześniej, czy póżniej. Sądzę, że właśnie to jest częstym powodem podjęcia decyzji o powrocie, choć Polaków czeka bolesne zderzenie z brutalną rzeczywistoscią.

"Stwarzamy pozory szczęśliwej rodziny"

Nie boję się pytań moich dzieci. Wiem, że poradzę sobie z każdym. Jestem pewien, że nie zadadzą mi pytania typu „kiedy coś zjemy?”, albo „ czemu nie możesz mi kupić tego lizaka?”. Zatroszczyliśmy się o to, by nasza rodzina była bezpieczna finansowo, miała pewien poziom materialny i dobre prognozy na przyszłość, ale niestety zatracilismy tę część duszy, której nieodzowną cząstką jest rodzina.

Są jednak pytania moich dzieci, na które trudno mi odpowiadać. Co jakiś czas, szczególnie przed świętami, pytają nas ”czy ktoś przyjedzie do nas?”, „gdzie będzie babcia i dziadek na wigilię?”. Ciężko się robi na sercu i im dłużej to trwa, tym bardziej utwierdzam się, że żyjemy otoczeni niczym. Musimy stwarzać pozory szczęsliwej rodziny, choć każdy dobrze wie, że bez marudzącej teściowej, zrzędliwej babci, to nigdy nie będzie to samo.

Emigrant - niewolnik wyborów i decyzji

Jesteśmy już tutaj wiele lat i brak bliskich wykreślił z naszego życia wiele naturalnych objawów życia społecznego. Choćby wyjścia do kina, czy do kawiarni. Sami, bez dzieci. W Polsce było to naturalne, że nasi rodzice zajmowali się swoimi wnukami na dwie, trzy godziny byśmy my mogli gdzieś wyskoczyć i się zabawić. Tutaj w przeciągu tych wielu lat byliśmy w kinie bez dzieci tylko jeden raz. Taki stan rzeczy odbija się oczywiście negatywnie na relacjach małżenskich. Staliśmy się w pewnym sensie niewolnikami naszych wyborów i decyzji.

Wszystko ma swoją cenę. Szczęście, dobrobyt materialny, stabilność finansowa stały się jakby pułapką duchową, z której trudno znaleźć wyjście. Oczywiście, można wrócic do kraju. Nie jest to jednak takie proste. Przyzna to każdy, kto choć trochę zapuścił korzenie na emigracji i ściągnął swoją najbliższą rodzinę. Dzieci mają swoich znajomych, szkołę i kółka zainteresowań. My natomiast wreszcie po tylu latach stabilną pracę i - co by nie mówić - satysfakcję z niej.

Pokolenie skazanych na samotność

Jesteśmy pokoleniem emigrantów. Patrząc na tych, którym sie „udało”, można mówić , że jesteśmy pokoleniem szczęśliwców, pokoleniem Europejczyków. I to się zgadza. Jednak niewielu zdaje sobie sprawę, jaką cenę musieliśmy za to zapłacić i płacić będziemy jeszcze długo.

Nie tęsknię za Polską jako krajem, obszarem na ziemi. Tęsknię za tymi nudnymi niedzielnymi obiadami u teściowej i za grillami w ogródku moich rodziców. Tęsknię za bratem i spotkaniami z nim w knajpie przy piwku. Tęsknię za meczami oglądanymi w pubie z kolegami, za kinem, tramwajem, polskimi przekleństwami i maluchami na polskich drogach. Tego mi brakuje i to jest to, co utraciłem będąc tu bezpowrotnie.

 

Więcej artykułów tego użytkownika znajdziesz tutaj
Autor: rysiek74

Oceń artykul

  • Kiepski
  • Poniżej średniej
  • żredni
  • Powyżej średniej
  • Bardzo dobry

kliknij aby ocenić

Aktualna ocena 4,52

Przeczytano razy: 21263

Stopka