Podczas ostatniego szczytu strefy euro, który miał miejsce 21 lipca, zadecydowano o obniżeniu oprocentowania pożyczki dla Irlandii ze środków Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej (EFSF). Okres spłaty pożyczki dla Dublina wydłużono z 7,5 do 15 lat. Ponadto zatwierdzono szereg instrumentów, które w sposób elastyczny mogą korygować sytuację na zagrożonych rynkach. EFSF ma możliwość natychmiastowej interwencji w sytuacji kryzysowej poprzez skup obligacji zadłużonych członków strefy euro.
O sukcesie irlandzkiego rządu na forum Unii, obronie wysokości podatku korporacyjnego wreszcie balansowaniu między oszczędnościami a pobudzaniem gospodarki z Klaudią Kałążną, doktorem nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce, specjalistką problemów międzynarodowych stosunków gospodarczych oraz integracji europejskiej rozmawia Tomasz Wybranowski.
- W jaki sposób redukcja oprocentowania pożyczki dla Irlandii wpłynie na przebieg reform na Wyspie?
Dr Klaudia Kałążna: Renegocjacja długu pomoże w osiągnięciu celów irlandzkiego rządu na trzech płaszczyznach: społecznej (82% Irlandczyków opowiadało się za renegocjacją warunków spłaty długu), gospodarczej (wzrost optymizmu związanego z pomyślnym zakończeniem problemów gospodarczych Irlandii, czyli zwiększenie zaufania rynków międzynarodowych) i politycznej.
- Irlandzkie społeczeństwo wciąż trwa w oporze obywatelskim i niełatwo daje odebrać sobie szereg przywilejów. Aktywna jest także opozycyjna Fianna Fail.
- Pozytywna decyzja w zakresie ułatwienia spłaty irlandzkich zobowiązań stanowi znaczny krok na drodze do przeciągnięcia przez rząd na swoją stronę opinii publicznej. Irlandczycy 21 lipca otrzymali czytelny przekaz z Brukselli: rząd stara się robić jak najwięcej w celu uniknięcia pułapki zadłużenia i wyprowadzenia kraju z kryzysu.
- Obniżenie oprocentowania pożyczki dla Irlandii, to sukces polityczny i propagandowy nowego rządu. Niewielu wierzyło, że będzie to mozliwe. Premier E. Kenny cieszy się wzrostem zaufania społecznego. Ale z drugiej strony kiepska sytuacja irlandzkich banków tę radość tonuje.
- Sukces w kwestii uelastycznienia środków pomocowych dla Irlandii, pomoże jej we wcielaniu celów związanych właśnie z sektorem bankowym. Chodzi mi przed wszystkim o stopniowe zwiększanie zaufania do banków. Pozytywna decyzja UE względem Irlandii może to przyspieszyć. Lepsze warunki spłaty zobowiązań Irlandii mogą stanowić platformę do kontynuacji głębokich reform, mimo wielkiego sprzeciwu społecznego. Według mnie ma to ważny wymiar psychologiczny. Jeżeli bowiem rząd powiedział A, realizując negocjację pożyczki, to musi także powiedzieć B, czyli szukać oszczędności począwszy od cięć socjalnych, przez restrukturyzację placówek słuzby zdrowia, aż po wprowadzenie opłat za autostrady. Przełamywanie silnego oporu społecznego jest jednym z najtrudniejszych zadań stojących przed rządem. Niestety w tym przypadku tylko konsekwentne, czasem bardzo bolesne działania mogą doprowadzić do uzdrowienia systemu gospodarczego, lub przynajmniej do przywrócenia mu akceptowalnego przez rynki międzynarodowe poziomu zaufania.
- Ale niezadowolenie irlandzkiego społeczeństwa i fatalna kondycja banków to tylko jedna strona medalu. Irlandia jest w Unii i musi respektować wszystkie prawa wynikające z członkostwa. Nikt w Europie, także Szmaragdowa Wyspa nie ucieknie przed kryteriami uchwalonymi w Maastricht.
- Redukacja deficytu z 32% do wymaganych 3% oraz zmniejszenie długu publicznego, który również przekroczył dozwoloną przez UE granicę 60% to wielkie wyzwanie. Biorąc jednak pod uwagę pozytywne zdarzenia z historii Irlandii związane ze zmniejszaniem długu publicznego w poprzednich latach 1995 – 2007, można założyć, że rokowania powinny być umiarkowanie optymistyczne. Jeżeli Irlandia utrzyma opinię kraju przyjaznego innowacyjności oraz wysokim technologiom, będzie to także czynnik przyspieszający powrót na ścieżkę rozwoju.
- Ale czy to oznacza, że Irlandia ponownie zaczyna być traktowana jako partner a nie jak ubogi krewny, który narobił sobie na własne życzenie kłopotów jak chociażby Grecja?
- Renegocjacja warunków spłaty pożyczki oznacza także wzrost zaufania do Irlandii, które – jeszcze nie tak dawno – zostało podważone poprzez zdetronizowanie Irlandii z pozycji celtyckiego tygrysa do poziomu „śmieciowego” poprzez agencje ratingowe. Dotychczasowe wykorzystanie środków z pakietu pomocowego zostało ocenione pozytywnie przez Komisję Europejską, a działalność agencji ratingowych ostro skrytykowana przez instytucje unijne. Przypomnijmy, że agencje te w żaden sposób nie potrafiły przewidzieć symptomów zbliżającego się kryzysu. Zamiast roli wczesnego ostrzegania jedynie zareagowały na widoczne oznaki załamania gospodarczego, przedtem zawyżając oceny instrumentów finansowych. Zostały one oddane na początku 2011 r. pod nadzór instytucji UE: Europejskiego Organu Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA). To z kolei prowokuje kolejne pytanie, tym razem o niezależność przyszłych ocen dotyczących Irlandii czy innych krajów UE, skoro będą oceniane przez instytucje uzależnione bezpośrednio od samej UE? Jest to jednak temat na odrębną dyskusję.
- Irlandia i Portugalia mogą się cieszyć. Ale z drugiej strony reszta państw członkowskich będzie musiała zacisnąć pasa.
- Wysokie koszty dla reszty krajów UE, to być może jedyna szansa by najbardziej dotknięte kryzysem państwa członkowskie mogły udźwignąć zobowiązania kredytowe. To może także gwarantować stabilność wspólnej waluty euro. Oceniam pozytywnie wszelkie działania mające na celu bardziej elastyczne podejście do krajów objętych pakietem ratunkowym. Jak podkreślił przewodniczący KE Jose Manuel Barroso: „Narzędzia takie mogą zostać użyte w momencie przewidywanego zagrożenia, a nie jako środki zaradcze dla już powstałych szkód.”
- Czy Irlandii uda się powrót na ścieżkę wzrostu gospodarczego. Może być to trudne, bo zamiast pobudzać gospodarkę i biznes trzeba ciąć koszty i oszczędzać?
- Jeżeli spojrzeć na wzrost gospodarczy za pomocą najpopularniejszej miary, czyli PKB, to rzeczywiście Irlandia ciągle jest w bardzo złej sytuacji. Ale ostatnio jednak coś drgnęło! W pierwszym kwartale 2011 zanotowano wzrost o 1,3%, co jest najlepszym wynikiem od 2007 r. Pamięjmy jednak, że dopóki Irlandia nie wyjdzie na prostą, to nie pobudzi popytu konsumpcyjnego. Ostre cięcia socjalne oraz wysoki odsetek bezrobocia nie sprzyjają wzrostowi popytu. Tym niemniej drakońska dieta jest konieczna. Znalezienie złotego środka między potrzebą oszczędności a dążeniem do rozwoju w obecnej sytuacji nie jest proste a Irlandia musi to po prostu zrobić.
- I natrafiamy na ścianę płaczu. Kto odpowie bowiem na pytanie czy opodatkowanie najmniej zarabiających to decyzja prawidłowa z punktu widzenia długookresowego rozwoju gospodarczego czy też nie? A rynek nieruchomości?
- W pękniętej bańce irlandzkiego rynku nieruchomości można upatrywać szansy na ustabilizowanie się cen na poziomie rzeczywistej wartości rynkowej. To jedna strona medalu, bo na drugiej znajdziemy pytanie co zrobić by złagodzić szkody powstałe w wyniku sztucznego wywindowania cen nieruchomości? Tych pytań jest więcej: jak pobudzić na nowo popyt na nieruchomości, kiedy banki wzbraniają się przed udzielaniem pożyczek nawet ludziom posiadającym bardzo dobrą zdolność kredytową? Jak pomóc bezrobotnym z tych sektorów, które najbardziej ucierpiały podczas kryzysu? Sytuacja jest trudna. Trzeba uniknąć pułapki kredytowej, która jest realnym zagrożeniem w sytuacji zaciągnięcia przez Irlandię wysokiej pożyczki. Ale należy też prowadzić mądrą politykę socjalną i rynku pracy. Od prawidłowej koordynacji obu tych wymiarów zależy sukces. Korzystne warunki spłaty pożyczki oraz drakońskie cięcia są w mojej opinii jedyną szansą na poddźwignięcie upadłego „celtyckiego tygrysa”. Oczywiście nie ma żadnych gwarancji powodzenia, ale zarówno społeczeństwo jak i decydenci polityczni powinni się z tym liczyć. Nie można jednak ignorować faktu, że Irlandia nadal posiada wielki potencjał jako centrum usługowe Europy i lider w przyciąganiu innowacyjnych firm inwestujących w high – tech. Jest to według mnie następny ważny czynnik decydujący o uzdrowieniu gospodarczym kraju.
- Trzeba Irlandczykom gratulować żelaznej konsekwencji. Wbrew zakusom kanclerz Merkel i prezydenta Sarkozy’ego obronili wysokość swojego podatku korporacyjnego.
- Utrzymania podatku korporacyjnego na niskim 12% poziomie to niesamowity sukces premiera E. Kenny. W dobie złych ocen dawanych przez agencje ratingowe oraz powszechnej paniki związanej z obawami załamania się strefy euro, niski podatek korporacyjny stanowi największa przewagę komparatywną Irlandii. To wielki magnes przyciągający inwestorów, który może także równoważyć ogólny spadek zaufania dla Irlandii. Korporacje transnarodowe są odpowiedzialne aż za jedną piąta irlandzkiego PKB. Zatem niski CIT jest czynnikiem, który może wpłynąć na zahamowanie instynktu stadnego związanego z wycofywaniem się inwestorów z Irlandii. Tutaj jednak muszę zwrócić uwagę na pewien często pomijany aspekt. Ceną Irlandii za obniżkę oprocentowania pożyczki jest zobowiązane do powrotu do dyskusji na temat podatku korporacyjnego. Może to być ukryty koszt sukcesu związanego z renegocjacją pakietu pomocowego. Czynnikiem umozliwiającym powrót Irlandii do grona najlepiej rozwiniętych krajów jest także utrzymywanie struktury gospodarczej opartej na inwestycjach w najbardziej rozwinięte technologie.
- Kryzysy i zawirowania na rynkach pracy zawsze mają wielki wpływ na kształtowanie się obrazu imigrantów. Czy i tym razem Camus będzie miał rację i staniemy się świadkami poszukiwań „kozła ofiarnego” z Polakami w roli głównej?
- W czasie boomu gospodarczego społeczeństwa akceptują napływ siły roboczej, która jest im niezbędna dla zapełnienia luk w zatrudnieniu, zwłaszcza na stanowiskach wymagających niskich kwalifikacji. Niestety w czasie załamania gospodarki naturalną reakcją jest poszukiwanie kozła ofiarnego. Nasilają się przejawy niechęci w stosunku do imigrantów „zabierających pracę” rodowitym Irlandczykom. Z pewnością takie akty wrogości wobec imigrantów będą się nasilać, głównie w związku z mitem o rzekomym nadużywaniu przez pracowników z zagranicy systemu socjalnego. Wydaje się jednak, że większość Irlandczyków winą za perturbacje gospodarcze obwinia czynniki zewnętrzne (ogólnoświatowy kryzys), bądź personifikuje system bankowy i politykę rządu wobec nich, jako głównych sprawców „całego zła”.
- Tymczasem w Irlandii wszyscy mówią o tym, że Polacy masowo opuszczają Wyspę, z czym nie moge sie zgodzić wsłuchując sie w dublińską ulicę, która ponownie rozbrzmiewa polską mową.
- W prywatnych rozmowach z Irlandczykami wielokrotnie jest poruszany temat tych rzekomych powrotów. Zatem, podejrzewam, że rozpowszechnienie takiej informacji może tymczasowo uspokoić nastroje wśród rozgoryczonych Irlandczyków. Poza tym, według danych irlandzkiego Centralnego Biura Statystycznego, kryzys najbardziej dotknął imigrantów, czego Irlandczycy również są świadomi. Jednak ci, którzy poradzili sobie w trudnych czasach kryzysu nie tylko nie wracają, lecz inwestują, kupują nieruchomości i rozpoczynają działalność gospodarczą. W pewien sposób zapełniają też lukę, która powstaje z powodu masowych wyjazdów Irlandczyków do Australii. Polacy mogą służyć jako pozytywny wzorzec jak przetrwać trudne lata i przyczyniać się poprzez tworzenie swoich firm do rozwoju gospodarczego Irlandii. Ale taka postawa może budzić także negatywne emocje wśród przyzwyczajonych do dobrobytu miejscowych. Czas pokaże, czy nastąpi radykalna zmiana postawy Irlandczyków wobec imigrantów, na razie jednak wydaje się, że dominuje postawa jednoczenia się wszystkich pokrzywdzonych przeciwko działaniom banków i rządu.
- Dziękuję za rozmowę.
Tomasz Wybranowski
KLAUDIA KAŁĄŻNA (rocznik 1981), absolwentka politologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W 2009 r. obroniła pracę doktorską pt. „Globalizacja sektora usług Unii Europejskiej” na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM. Doświadczenie badawcze zdobywała także za granicą, m.in. studiowała przez rok w Sztokholmie (Szwecja) w Södertörns Högskola, odbyła półroczny staż w agencji Unii Europejskiej w Dublinie (Fundacja ds. Poprawy Warunków Życia i Pracy). Jej zainteresowania naukowe koncentrują się wokół problematyki handlu usługami oraz integracji europejskiej, w szczególności liberalizacji rynku pracy i usług Unii Europejskiej. Klaudia Kałążna jest autorką artykułów naukowych oraz współautorką dwóch książek z zakresu międzynarodowych stosunków gospodarczych oraz raportu z badań European Restructuring Monitor (Eurofound) „Poland: Employment subsidies for reduced working time and training subsidies”. Od roku mieszka i pracuje w Dublinie.






WASZYM ZDANIEM
dodaj komentarz