W tym przypadku krzykliwy tytuł ma rzeczywiście zwracać uwagę czytelnika. Jego prawdziwość to kwestia podejścia. Problem wyzysku pracowników w UK istnieje i choć tylko czasami trafia na łamy gazet niemniej skala problemu jest bardzo duża. Nie jest specjalną tajemnicą, że wiele firm stosuje różne formy nacisku, przymusu czy systemu indywidualnie przyznawanej gratyfikacji. Buduje to systemy różnego rodzaju zależności, w których popieranie każdej decyzji ‘szefa’ jest świętym obowiązkiem.
Nie jest również tajemnicą, że wielokrotnie to pracownicy z europy środkowo-wschodniej są beneficjentem przede wszystkim krytycznych uwag, rasistowskich żartów, czy po prostu wyzysku. Przeciwdziałaniem dla tego typu praktyk jest podnoszenie tych problemów na forach lokalnych społeczności. Takich działań jednakże jest mało, tak w obawie przed utratą pracy, jak chyba bardziej z nieznajomości swoich praw pracowniczych i bariery językowej.
Wielokrotnie w ostatnich miesiącach staramy się zachęcać osoby, które wiedzą, bądź stykają się bezpośrednio ze wszystkimi rodzajami rasizmu w pracy o zgłaszanie tematów do opisania. Celem przygotowywanych artykułów nie jest chęć wskazywania konkretnych firmy lub osób, ale wskazywanie problemu szerszemu, także lokalnemu odbiorcy.
Ludzie żyjący w danym miasteczku, mieście, czy dzielnicy, muszą mieć świadomość, że będąc odbiorcami pracy emigrantów, muszą czuć odpowiedzialność za warunki, w jakich tamci pracują i żyją. Fakt, że produkty i usługi są tańsze, lepszej jakości, lub na czas, wielokrotnie nie wynika z lepszego działania firm, ale właśnie z zatrudniania ‘taniej’ i zmotywowanej siły roboczej, czyli emigrantów.
Pobudzanie świadomości w lokalnych społecznościach ma się przyczynić do ogólnej poprawy warunków poprzez presję medialną w sytuacjach permanentnego wyzysku czy objawów rasizmu. W Zjednoczonym Królestwie system kontroli i monitoringu pracodawców jest dużo bardziej rozwinięty niż we wszystkich innych krajach Europy. Sprawy o nierespektowanie praw pracowniczych mogą być rozwiązywane tak na drodze administracyjnej, jak z powództwa cywilnego, włączając w to sprawy o odszkodowanie. W żadnym wypadku nie należy obawiać się zgłaszania nadużyć, ponieważ w większości znanych przypadków, takie zgłoszenia działają na korzyść pracowników, a patologie są likwidowane.
Chciałbym przytoczyć przykład, który chcieliśmy naświetlić z okazji Miesiąca Walki z Rasizmem w Pracy. Dowiedzieliśmy się o wyjątkowo fatalnych warunkach traktowania pracowników w jednej z najbardziej znanych i prestiżowych instytucji w Belfaście. Z uwagi na brak zgody poszkodowanych nie chcę podawać nazwy instytucji.
Fakt jednak, że pracownicy najniższego szczebla, czyli personel obsługujący i sprzątający ( Polacy, Czesi, Słowacy ) od dłuższego czasu, byli traktowani jako ‘ bydło robocze’. Miejscowi pracownicy administracji, głównie młodzi ludzie, znęcają się psychicznie wyzwiskami, obraźliwymi zwrotami czy po prostu brakiem szacunku i kultury osobistej. Artykuł, który miał opisywać tę sytuację miał trafić do rzecznika owej instytucji, do Belfast Telegraph oraz do rzecznika prasowego City Hall w Belfast.
Niestety, zainteresowanie tym tematem przeraziło samych poszkodowanych, którzy odmówili przytaczania jakichkolwiek przykładów dyskryminacji. Bez ich autoryzacji nie jest możliwe rozwiązanie tej sytuacji. Daje to niestety smutny obraz. Emigranci tak bardzo boją się utraty pracy, że gotowi są godzić się na utratę własnej godności i rezygnację z walki o swoje konstytucyjne i społeczne prawa.
Z jednej strony potrafię zrozumieć strach o pracę i przyszłość rodzin. Z drugiej wiem, że system kontroli jest na tyle szeroki, że poszkodowani, są pod wielowymiarową ochroną. Poza tym nie ma niestety łatwych sposobów rozwiązywania patologicznych sytuacji. Sam wielokrotnie spotykam przykłady rasistowskiego traktowania ze względu na odmienność kulturową lub językową, ale za każdym razem staram się piętnować takie sytuacje w każdy możliwy sposób.
Czasem są to kulturalne uwagi, czasem żarty na temat odmienności, a czasem po prostu ostrą wymiana ‘komplementów’. Wiem, również, że historia zna tysiące przykładów, że wiele osób mimowolnie uczestniczy w dyskryminacji, tylko dlatego, że nie ma dość siły, aby się przeciwstawić. Należy, więc przypuszczać, że zgłoszenie problemu może działać kojąco na stosunki między emigrantami, a lokalnymi mieszkańcami. Podam bardzo znany i jaskrawy przykład Harvey’a Milka z San Francisco. W dużym skrócie Harvey był pierwszym zdeklarowanym gejem wybranym do rady amerykańskiego miasta, walczącym o prawa mniejszości. O ile dzisiaj może się to wydawać czymś oczywistym, o tyle publiczne mówienie o byciu gejem w latach 70-tych w Ameryce czymś takim na pewno nie było.
Warto zauważyć, że problemy można rozwiązywać tylko poprzez mówienie o nich, piętnowanie ich. Nie ma innej i lepszej metody. Powinni o tym pamiętać, tak pracodawcy jak pracownicy. Tolerowanie patologicznych sytuacji, nie mówienie o nich i nie rozwiązywanie, zawsze prowadzi do dezorganizacji pracy i niszczenia stosunków społecznych. Pozostawianie nierozwiązanych problemów nierozwiązanymi, motywuje sprawców do zuchwalstwa i jeszcze bardziej bezkompromisowych szykan wobec tolerujących te zachowania.
Sytuacje patologiczne dotyczą w tym przypadku nie tylko firm produkcyjnych zatrudniających ‘przy taśmie’, ale również firm ‘ białych kołnierzyków’. Sam miałem okazję, pracować w firmie architektonicznej, w której stosowano podwójne standardy. I choć nie odnosiły się one do budowania barier finansowych, to zdecydowanie odnosiły się do możliwości rozwoju zawodowego i traktowania pracowników. Ponadto, trzeba zauważyć, że kryzys gospodarczy dał pracodawcom zielone światło do wykorzystywania pracowników. O ile czasami tolerowanie zwiększonego wysiłku jest podyktowane dobrem firmy, o tyle w wielu przypadkach wyzysk należy piętnować, bo wynika z rasizmu.
Jako osoba zorientowana w temacie dyskryminacji pracowników chciałbym zaapelować o zgłaszanie się osób pragnących opowiedzieć ‘ swoją historię ’. Nie wiąże się to z koniecznością podawania danych osobowych czy konkretnych informacji o firmie. Wiąże się to jednak z poświadczeniem w obecności świadków, że przedstawiona sytuacja oraz okoliczności zaistniały naprawdę. Jest bowiem niepisanym obyczajem, że dziennikarze nie mają obowiązku podawać źródła informacji, ale muszą być pewni, że opisywane historie, są prawdziwe. Rozwiązywanie patologii jest żmudnym procesem wzajemnego poznawania się ludzi. Rodzi to dużo więcej pytań niż odpowiedzi. Warto jednak przejść taki proces, aby znaleźć ‘wspólny język’.
Jesteśmy świadomi, jak wiele nowości przychodzi ze Stanów Zjednoczonych. Pozwólcie więc, że zacytuję Harvey’a Milka, któremu udało się wskrzesić ludzką wrażliwość na powszechny problem dyskryminacji. Zauważcie, że wskazane problemy pochodzą sprzed ponad 30 lat, a wciąż są wyjątkowo aktualne.
„Zostałem wybrany, żeby móc zaapelować do wrażliwości wszystkich ludzi, mówić o wszelkich problemach. Problemy, które dotykają to miasto, dotykają nas wszystkich.” ( przemowa Milka z 1977 r.).
„Obudź się (..)! Dość rasizmu, seksizmu, dyskryminacji ze względu na wiek, nienawiści! Nie chcemy być dłużej nękani, nie chcemy się ukrywać. Już dość!” (przemowa Milka z 1978 r. na paradzie wolności).
Życzę wszystkim więcej osobistej odwagi i szacunku do swojej pracy.
Radosław Żubrycki
newblue1979@yahoo.com






~emigrantka z Bel...
Hotel Europa, Hotel Malmaison, Hotel
Ramada,Holiday Inn Hotel, Travelodge Hotel,
Marchant Hotel, ...
~Xenomorph
Zasięgnij porady prawnej w tej sprawie - przy
odrobinie szczęścia możesz dostać spore
odszko...
~Erik
szykanowanie lub werbalne ataki przeciwko
pracownikom tej samej firmy sa zabronione przez
wewnetr...
dodaj komentarzwszystkie wątki