W Irlandii Północnej za sprawą Rady do spraw Mniejszości Etnicznych (Northern Ireland Council for Ethnic Minorities – w skrócie NICEM) opublikowany został specjalny raport "Za Chlebem”. Dokument firmowany przez NICEM mówi o wpływie kryzysu gospodarczego na sytuacje społeczności polskiej zamieszkałej w Irlandii Północnej jest pierwszym tego typu. Trzeba dodać, że raport przygotowano przy wsparciu Stowarzyszenia Polskiego w Irlandii Północnej.
Jak pan ocenia projekt utworzenia specjalnego funduszu antykryzysowego dla mniejszości zagrozonych biedą? Northern Ireland Council for Ethnic Minorities nie ukrywa, że beneficjentami tego projektu będą obywatele polscy.
Maciej Bator: Wniosek o utworzenie antykryzysowego funduszu to tylko jeden z postulatów, który wyłonił się z podsumowana badać jakie NICEM przeprowadziło na próbie ponad 600 Polaków mieszkających w Irlandii Północnej. Owocem jest raport „Za Chlebem”, który koncentruje się na sytuacji środowiska polonijnego w czasach gospodarczego kryzysu. Polacy są tu modelowym przykładem imigrantów z Europy Wschodniej / Centralnej, czyli tzw krajów A8. Decyzja o utworzeniu funduszu kryzysowego musi zostać podjęta przez lokalny rząd i nawet jeśli ten pomysł zostanie rozpatrzony to powinien być on skierowany nie tylko do imigrantów z Polski, czy krajów A8. Pamiętajmy, że kryzys w takim samym stopniu dotyczy przyjezdnych jak i Irlandczyków. Irlandia Północna jest krajem, który stawia na równość i walkę z dyskryminacją, która przez lata była ogniwem zapalnym i zarzewiem wielu problemów z jakimi ta część Wyspy musiała sobie poradzić. Osobiście jestem zwolennikiem takiego rozwiązania jedynie w przypadku, kiedy fundusze nie zostaną przeznaczone na doraźną pomoc, czy zasiłki, ale posłużą do powstania programu umożliwiającego poprawę kwalifikacji zawodowych, czy zwiekszenie liczby zajęć z języka angielskiego dla imigrantów, np. dla tych, którzy korzystają z zasiłku dla bezrobotnych. W tym wypadku „darowanie” przysłowiowej wędki w postaci kursów i szkoleń będzie jedynym słusznym pomysłem.
Czy sytuacja Polaków w Irlandii Północnej jest rzeczywiście niedobra?
Maciej Bator: Sytuacja Polaków przebywających na terenie Irlandii Północnej jak i całego Zjednoczonego Królestwa jest ustabilizowana. Kiedy oficjalnie ogłoszono światowy kryzys gospodarczy doszło do kilku spektakularnych masowych zwolnień Polaków również w Irlandii Północnej. Osoby, które przez okres zatrudnienia nie nabyły prawa do zasiłków (brak rejestracji w Working Registration Scheme) wróciły do Polski, lub przeniosły się do innych krajów (m.in. Holandii, Norwegii – szacunkowo około 15-20 procent). Bezrobotni Polacy z prawem do świadczeń socialnych zdecydowali się przeczekać okres recesji korzystając właśnie z tych przywilejów.
Jak na Polaków w dobie kryzysu patrzą autochtoni? W Polsce z niepokojem media donoszą o aktach przemocy w Irlandii Północnej wzgledem mniejszości, szczególnie Polaków.
Maciej Bator: W ostatnim kwartale nie zanotowano gwałtownego wzrostu przestępczości wobec (i wśród) Polaków, przejawów dyskryminacji w miejscu pracy, czy masowego opuszczania Irlandii Północnej. Kryzys jest odczuwalny zwłaszcza przez osoby bez wystarczających umiejętności komunikowania się po angielsku, bowiem zazwyczaj redukcja w miejscu pracy zaczyna się od nich. Nie możemy jednak mówić o bardzo złej sytuacji Polaków. W Irlandii Północnej nadal przebywa około 27 tysięcy obywateli z polskim paszportem. Zapotrzebowanie na polskie produkty (polskie delikatesy, piekarnie) czy na usługi skierowane do Polaków może świadczyć wciąż o naszej obecności w Irlandii Północnej. Negatywne sytuacje o których możemy wspomnieć to wypowiedź ministra ds. Finansów. Kiedy ogłoszono rozpoczęcie recesji Sammy Wilson zasugerował, że lokalne stanowiska pracy powinny być obsadzane przez lokalnych pracowników. W przeszłości dochodziło do nieprzyjemnych incydentów, których adresatami byli obywatele Polscy. Przykładem może tu być sytuacja po meczu pilkarskim Irlandia Północna – Polska, kiedy to ponad 80 domów zamieszkałych głównie przez Polaków zostało zaatakowanych w ramach zemsty za poczynania polskich pseudokibiców. Nic jednak nie dzieje się bez powodu. Po tych zdarzeniach obawialiśmy się o nastepstwa obchodów Dnia Oranżysty (12 lipiec), oraz rewanżowego meczu w Polsce (5 września). Nasze obawy okazały się bezpodstawne. Od marca b.r. w Irlandii Północnej nie doszło do poważniejszych incydentów na tle narodowościowym, czy dyskryminacji obywateli polskich przez lokalną społeczność. Polacy postrzegani są przez autochtonów jako ludzie pracowici, przyjaźni i otwarci.
Rzecz ważna, która dotyczy świadomości Polaków na Wyspie na temat przysługujących im praw. Irlandzkie służby socjalne – tak z południa jak i północy Wyspy – twierdzą, że nasi rodacy nie posiadają wystarczających umiejętności językowych jak też podstawowej, elementarnej wiedzy na temat obowiązujących przepisów.
Maciej Bator: To kolejny temat, który poruszony został w raporcie „Za Chlebem” . Brak znajomości języka jest podstawowym problemem z którym borykają się polscy imigranci w Irlandii Północnej. Niewystarczająca znajomość jezyka jest początkiem wielu problemów z którymi musimy sobie radzić. Niestety nie wszystkie organizacje państwowe podjęły starania by przetłumaczyć dostępne dokumenty na język polski, wychodząc z założenia, że trzeba powtórzyć ten zabieg dla wszystkich mniejszości etnicznych w Irlandii Północnej. Wiąże się to z wysokimi kosztami. Oczywiście idealnym rozwiązaniem jest, aby każdy nowo przybyły emigrant mógł władać angielskim w stopniu komunikatywnym. Niestety jest inaczej. Wciąż mamy kłopoty z pozyskiwaniem informacji w języku angielskim i nie zawsze możemy polegać na serwisach tłumaczeniowych, do których w niektórych przypadkach mamy prawo. Dostęp do informacji w języku polskim jest wciąż niewystarczający. Musimy pamiętać, że po 5 latach naszej obecności w Irlandii Północnej coraz trudniej jest przekonać lokalne organizacje do przeznaczania funduszy na tłumaczenia pism i artykułów prawnych. Na terenie Irlandii Północnej funkcjnuje wiele poradni czy kancelarii prawnych w języku polskim, gdzie imigranci mogą zasięgnąć informacj. Zdrowiu – dla przykładu – poświęcamy najmniej uwagi. Często nie zdajemy sobie sprawy, że system zdrowotny w Irlandii Północnej różni sie od modelu, który znamy z Polski. Brak podstawowych informacji w tej kwestii to utrudnienie dla obu stron – chorego, który nie do końca świadomy jest w jaki sposób powinien zostać zdiagnozowany; i pracownika służby zdrowia, który nie do końca potrafi wytłumaczyć różnice. Dużą rolę odgrywa tu mentalność. Często staramy się stawić czoło problemom w sposób nam znany, ktory sprawdzał się w Polsce. W praktyce okazuje się, że kraj do którego przyjechaliśmy rządzi się zupelnie innymi prawami. Musimy być świadomi i poświęcać temu więcej uwagi.
Kolejny problem to sprawa uznania przez irlandzkich pracodawców kwalifikacji zawodowych Polaków.
Maciej Bator: Dla wielu pracodawców referencje przedstawiane przez pracowników z Polski są niemożliwe do zweryfikowania i z tego powodu ich akceptacja kursów, czy certyfikatów ,często staje się niemożliwa. Jest to duży problem, zwłaszcza dla osób, które po kilkunastoletnim stażu w Polsce zdecydowały się na poszukiwanie pracy poza granicami. Wielu z nich przez brak mozliwości przeniesienia referencji z Polski podejmuje pracę poniżej kwalifikacji oraz niekiedy oczekiwań. Problem ten dotyczy również absolwentów szkół wyższych. Brak ujednoliconego systemu szkolnictwa w obrębie Uni Europejskiej co skutecznie blokuje możliwości poszukiwania pracy w wyuczonym zawodzie. Jedynym rozwiązaniem jest tzw. „doszkalanie się” w kraju w którym zdecydowało się zamieszkać i pracować. Problem ten powinien zostać jak najszybciej rozwiązany pod warunkiem, że organizacje pozarządowe działające na rzecz poprawy sytuacji imigrantów uświadomią lokalnym władzom jaki potencjał drzemie w przybyszach, zaś ich wiedza, doświadczenie mogą jeszcze skuteczniej pomóc w rozwoju lokalnej gospodarki. I to niekoniecznie w sektorach, które cierpią na brak siły roboczej. Przykładów zatrudnienia poniżej kwalifikacji można wymieniać bez końca. Jedna z firm sprzatających w Belfaście, która zatrudnia w dużej mierze pracowników może pochwalić się prawodopodonie jedną z najlepiej wyedukowanych kadr sprzątających w UK.
Na koniec rzecz smutna, czyli „Polak Polakowi wilkiem”. Śledząc policyjne statystyki dochodzimy do smutnych wniosków, bowiem wielu przestepstw na Polakach dopuszczaja się sami rodacy.
Maciej Bator: Niestety jest to prawda. Na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy doszło w Irlandii Północnej do kilku morderstw, które dokonane zostały przez Polaków na rodakach. Często dochodzi również do oszustw i kradzieży, niekiedy do awantur. Społeczność, która mieszka z dala od swojego kraju powinna trzymać się razem i wspierać siebie wzajemnie. Przede wszystkim jednak nie powinniśmy sobie przeszkadzać. Brak tej świadomości często sprawia, że zamiast integrować się z własnym, polskim środowiskiem wolimy trzymać się od niego z daleka. Tak być nie może. Czy Polak Polakowi wilkiem? Każdy z nas powinien na własnym przykładzie znaleźć odpowiedź na to pytanie.
Najbliższe plany Polish Association Nothern Ireland.
Maciej Bator: 26 listopada mamy w planach otwarcie w Students Union Queens University w Belfaście wystawy poświęconej przemianom demokratycznym w Polsce w 1989 roku. Gościem specjalnym uroczystości będzie profestor Hayden z Trinity College Dublin. Od kilku lat zazdrościmy Dublinowi Finału Wielkiej Orkiejstry Świątecznej Pomocy. W tym roku podjęliśmy starania, aby 10 stycznia 2010 Wielki Finał W.OŚ.P. zagościł również w Belfaście. Aby dowiedzieć się więcej o naszych planach związanych z Wielkim Finałem i nie tylko, zapraszam na inernetowa strone Polish Association Northern Ireland: www.polishassociation.org.
z Maciejem Batorem rozmawiał Tomasz Wybranowski






~RV
~emigrantka
lepiej z niemcem zgubic jak z polakiem znalezc
nie moge uwierzyc ze my sie tak na obczyznie
nie...
~lo
albo bator wybranowskiego wilkiem bedzie :)
~MORIIGAYMORTEZA
krzywi kręgosłup swojemu ciapatemu
lovelasovi.Wywala mu te piechury na wątłe bary
i dusi. R...
~Dubliner
A my Polacy szanujmy sie nawzajem!!!
~Andrzej
folwark zwierzęcy. Zdemoralizowana władza
demoralizowała całe pokolenia PRLu. Dopiero
dzisiaj...
~PIOTR
KUPUJECIE ZLOMY DROG NIEMA.....
~kris
8 lat emigracji zaliczylem nareszczie wrocilem do
Polski i jestem szczesliwy.Mam wlasna firme z k...
~Tad
Nawet gdyby, to ty chyba jesteś tym, który pod
tym kioskiem wystaje.
~Lukasz
Nie pozyczaj Polakowi kasy (pozyczylem na zaplate
kary 400 GBP czekam do dzis a koles nie odbiera...
~Tad
Czegoś tu nie rozumiem - to chyba nie jego
obowiązek wozić cie codziennie do pracy i do
domu? ...
~marta
To racja, że jak się nie przekonasz to nie
zrozumiesz! Byłam w pracy sezonowej w Niemczech i
t...
~jacek emigrant
nie , trafiles na przecietnych Polakow , niestety.
~sss
tak polak polakowi wilkiem predzej anglicy ci
pomoga
anglik na tobie zarobi polak cie wykorzysta
~Franz Posypa
Wole już mieć Niemca za wroga niż Polaka za
przyjaciela!!!!!
~alfie
mu przyjacielem? a w polsce jak rodacy sie
zabijaja to wszystko jest ok.
~niania
Polak Polakowi zawsze wilkiem, zwlaszcza w malych
miasteczkach, gdzie znaja sie prawie wszyscy.To...
~kkkkkkkkkkk
to stanowczo za mało powiedziane że wilkiem to
bardzo łagodne słówko najgłupsi na
obczyznie...
~-=RV=-
~emigrant 4 letni
tak sie lubia na jakiejkolwiek obczyznie,jak psi
dziada w ciasnej ulicy
~Jarogniew
pomagaliśmy sobie nawzajem, wspieraliśmy w
trudnych chwilach... Dlaczego nie zamieniliśmy
się...
~kraken
Jak Polak Polakowi nie zaszkodzil...TO JUZ POMOGL
~q
to jeszcze gorsze.. od wilka wiadomo czego sie
mozna spodziewać:)
dodaj komentarzwszystkie wątki